środa, 16 października 2013

Rozdział 5. - o nie!

Ciekawe co on chce. Zastanowiłam się i sięgnęłam po mój telefon. Po kilku sekundach nacisnęłam zieloną słuchawkę .
- Słucham? - uśmiechnęłam się do siebie.
- Cześć mała. Tu Harry, wiesz nie wiem czy dam radę się wyrobić żeby iść z tobą ewentualnie mogę się trochę spóźnić. nie jesteś na mnie zła? - usłyszałam aksamitny głos po drugiej stronie.
- Spoko nic się nie stało. - znów uśmiechnęłam się sama do siebie.
- Więc do zobaczenia.
- Papa. - powiedziałam i się rozłączyłam. Ja wygrzebałam z szafy stylizacje na wieczór. Zeszłam na dół i usiadłam na kanapie. Wzięłam pilot, włączyłam czarne pudełko zwane telewizorem. Włączyłam jakiś film i tak go oglądałam i oglądałam.

Około godziny 18 zaczęłam się szykować. Ubrałam leginsy, luźny top, wysokie szpilki i skórzaną kurtkę. Usiadłam sobie na kanapie i czekałam na Harrego. Co chwilę zerkałam na zegarek, chyba nie mogłam się doczekać aż przyjdzie.

*

Obudziłam się rano na kanapie, strasznie obolała. Chyba czekałam tak długo na Harrego że aż zasnęłam, szkoda tylko że nie przyszedł. Wzięłam głęboki oddech i poszłam się ogarnąć. Wzięłam prysznic i ubrałam luźny dres. Mam to w dupie nie wychodzę. Powiedziałam sama do siebie. Gdy już byłam prawie piękna gdyby nie dres i pachnąca. Zeszłam na dół. Ciocia chyba poszła do pracy. Zaczęłam sobie robić śniadanie. Nie powinnam się na niego obrażać przecież mówił że się spóźni ale no miał się spóźnić a nie nie przyjść w ogóle. Bez jaj. Tak, teraz się będę przejmować jakimś palantem. Skończyłam jeść śniadanie. Usiadłam na nieszczęsnej kanapie na której się niewygodnie śpi i włączyłam telewizor, dokładnie kanał z bajkami. Wzięłam czekoladki ze stołu i zajadałam się nimi oglądają kreskówki. Co chwilę wibrował mój telefon ale nie bardzo chciało mi się po niego wstać. Mam dziś w dupie cały świat. Nie martwię się niczym i nikim. Pis YOŁ. Mieliście tak kiedyś że mała drobnostka wpłynęła na nastrój całego dnia? Ehe, najczęściej mam tak jesienią i zimą. Wtedy siadam na parapecie, biorę kakao i myślę co by było gdyby . Ale jestem pewnie że i tak nic z tego nie będzie bo jestem zwykłą zakompleksioną dziewczynką. Zaczął wkurzać mnie mój telefon , wstał , zobaczyłam na wyświetlaczu "Harry" . Po prostu super .
- Słucham ? - odebrałam .
- Cześć mała , chciałem cię przeprosić za wczoraj ale pracowałem do późna .
- spoko , rozumiem . To co może dzisiaj ?
- am wiesz , dziś nie mam czasu , może innym razem .
- Pewnie , jak coś mam dziś dzień wolny więc dzwoń .
- Mhm pewnie ,papa - powiedziałam i się rozłączyłam . Nie chcę z nim gadać . Jestem obrażona i już . Z tego pamiętałam Harrego ! Wkurzał mnie i miałam na niego zawsze focha bo był ciota . . .

*

Po południu stwierdziłam że nie będę kisiła się w domu . Ubrałam sie troszkę lepiej i wyszłam do ogrodu . Usiadłam wygodnie na leżaku i wzięłam książkę . Czytałam ją i jadłam krakersy . Aż zza płotu usłyszałam głośną muzykę i śmiech . Zayn + znajomi . Wynurzyłam nos zza książki i zobaczyłam Zayna , Harrego i jeszcze kilku osób . Robili grila i dobrze się bawili . Gdybym była w Hiszpanii też bym się tak dobrze bawiła ale cóż . Dam sobie radę sama . SAMA . To słowo zaczyna być mi bardzo bliskie , sama , sama , sama . Ładne słowo .
- Klara ! - usłyszałam swoje imię , gdy podniosłam wzrok zobaczyłam Harrego .
- Cześć . - uśmiechnęłam się , no i co on znowu chce ? Matko .
- Wpadniesz do nas ? - uśmiechnął się szeroko .
- Nie , nie chcę przeszkadzać . poczytam - pokazałam na książkę .
- No mała weź .
- Nie będę przeszkadzała .
- Nie przyjdziesz ty , to ja przyjdę po ciebie i wezmę cię siłą . - uśmiechnął się diabolicznie .
- Bywa - wzruszyłam ramionami i zaczęłam czytać . Gdy nagle poczułam ręce które mnie podnoszą . Harry wziął mnie na ręce i zaprowadził do ogrodu naszego wspólnego znajomego . Gdy się zatrzymał spojrzał mi głęboko w oczy i nachylił się nade mną . Co on chce zrobić ? Matko , Matko ! . . .


wtorek, 15 października 2013

Rozdział 4. - To co może biba?

Obudziły mnie promienie słońca wpadające do mojego pokoju przez nieduże okno. Uśmiechnęłam się szeroko i przeciągnęłam.
- Kolejny piękny dzień, w pięknym mieście. - powiedziałam do siebie, wyszłam z cieplutkiej pościeli i podeszłam do szafy z codzienną myślą "co ja na siebie włożę?". Po kilku minutach postawiłam na wygodę. Wyciągnęłam z szafy biały top, jasne rurki, jeansową kamizelkę. Podążyłam do łazienki, położyłam ubrania na szafce. Ściągnęłam piżamę i weszłam do kabiny, zasunęłam drzwi i odkręciłam kurtek. Ciepłe strumienie wody zaczęły spływać po moich włosach i ciele. Umyłam ciało moim żelem o zapachu szejka truskawkowego i włosy szamponem który pachnie waniliom. Moja dwa ulubione zapachy. Gdy tylko wyszłam z kabiny wytarłam ciało i włosy. Owinęłam się miękkim ręcznikiem i stanęłam przed lustrem. Chwyciłam za suszarkę do włosów, wsadziłam wtyczkę do prądu. Uruchomiłam urządzenie i zaczęłam suszyć włosy. Gdy moje włosy były już idealnie suche, ubrałam się w wcześniej wybrany strój. Spięłam moje długie włosy w kitkę. Wzięłam kosmetyczkę i zaczęłam robić delikatny makijaż, gdy skończyłam rozpuściłam włosy które otuliły moją twarz. Spojrzałam w lustro i się uśmiechnęłam.
- Ślicznotka. - puściłam oczko do siebie i się zaśmiałam. Wyszłam z łazienki i zeszłam na dół w podskokach.
- Hejcia. - uśmiechnęłam się szeroko do cioci i ucałowałam ją w policzek.
- Widzę że dziś jesteś w szampańskim nastroju. - uśmiechnęła się szeroko.
- Nooo tak! HAHA, chyba czas zwiedzić kluby w Londynie. - zaśmiałam się i usiadłam .
- No no, z kim masz zamiar iść? - spojrzała na mnie.
- Może z Harry. - przygryzłam delikatnie dolną wagę.
- Kto to Harry? - ciocia poruszyła zabawnie brwiami.
- Kolega Zayna i kuzyn mojej przyjaciółki - uśmiechnęłam się - jest meeega słodki - dodałam po chwili.
- Wyczuwam podryw. - ciocia się zaśmiała.
- No może, jeśli zdobędę jego numer. - westchnęła.
- Podejdź do Zayna pewnie ci da. - mówiła gotując coś.
- Właśnie, Zayn! - pisnęłam. Pobiegłam do drzwi i ubrałam białe trampki. Wyszłam szybko z domu i poszłam do Zayna, zapukałam mocno w drzwi i zadzwoniłam kilka razy dzwonkiem.
- Pali sie? - powiedział chłopak otwierając drzwi.
- Hejcia. - uśmiechnęłam się słodko.
- No hej, wejdziesz?
- Nie, ja tylko na chwilkę, przepraszam że cię nachodzę. Chciałam tylko zapytać czy nie mógłbyś dać mi numer Harrego? - uśmiechnęłam się słodko.
- Numer Harrego powiadasz. - poruszył brwiami.
- No tak, jeju. - przewróciłam oczami.
- Już ci daje - zaśmiał się cicho i zniknął na chwilkę, po chwili wrócił.
- Proszę bardzo - podał mi kartkę - chyba się polubiliście - dodał po chwili.
- No może - uśmiechnęłam się zadziornie. - dziękuje papa - pomachałam mu i poszłam.
- Pa Maleńka - usłyszałam jeszcze głos za sobą. Weszłam do domu i wbiegłam do swojego pokoju, złapał telefon i zobaczyłam wiadomość od nieznanego mi numeru. Otworzyłam wiadomość i zaczęłam czytać "Cześć, tu Harry, mam twój numer od Jennifer. Może gdzieś wyskoczymy?". Skończyłam czytać i zaśmiałam się w duchu. Pięknie ja się pocę by dostać jego numer, a on sobie napisał do Jenni. Ale cóż skoro napisał to grzech by był z tego nie skorzystać. Nacisnęłam przycisk "odpowiedz" i zaczęłam pisać "Hm... Właśnie myślałam jakby tu się do ciebie odezwać. Mam ochotę na dobrą bibe a ty?". Wzięłam telefon i zbiegłam na dół po drewnianych schodach. Usiadłam zacieszona w kuchni i zaczęłam jeść śniadanie. Zrobiłam artystyczne kanapki. Były takie piękne że aż szkoda ich zjeść. Gdy już zaczęłam jeść moje piękne kanapki rozległ się w pomieszczeniu dźwięk sms'a dochodzący z mojego telefonu. Spojrzałam na wyświetlacz, kliknęłam "otwórz" i zaczęłam czytać "Omm, czytasz mi w myślach? Będę Po Ciebie o 18. Do później". Z radości aż pisnęłam.
- Wszystko w porządku? - ciocia spojrzała na mnie troszeczkę przerażona.
- Tak, tak. Po prostu umówiłam się z Harrym. MATKO CO JA UBIORĘ? - krzyknęłam na koniec i pobiegłam do swojego pokoju. Zaczęłam grzebać w szafie, gdy już moja stylizacja prawie była skompletowana usłyszałam dźwięk telefonu, spojrzałam na niego i zobaczyłam napis "Harry". Ciekawe co on chce...

poniedziałek, 14 października 2013

Rozdział 3 - Kuzyn Jennifer

- Mnie? Skąd? - zastanowiłam się chwilę patrząc na niego, nikogo mi nie przypominał.
- Skąd jesteś? - patrzył na mnie jak obraz, którego nie może zrozumieć.
- Z Hiszpanii, przyjechałam do Londynu do cioci - odpowiedziałam, a chłopak stanął i patrzył na mnie.
- Ty się przyjaźniłaś, a może dalej przyjaźnisz z moją kuzynką Jennifer. - uśmiechnął się szeroko.
- Harry, przystojny, nieznośny Kuzynek Jen, który na mnie leciał i próbując poderwać tak wkurzał że prawie dostał w twarz - zaśmiałam się cicho patrząc na niego. - ale przyznam wyrosłeś i teraz mogłabym Cię brać ile się da . - dodałam i poruszyłam zabawnie brwiami. 
- No też jesteś niczego sobie. - uśmiechnął się szeroko i delikatnie mnie objął - idziemy? - dodał po chwili.
- Tak, ale łapy trzymaj przy sobie kochasiu. - ściągnęłam jego rękę z siebie.
- I dalej taka niedostępna. - pokręcił głową z uśmiechem i ruszyliśmy dalej w stronę lodziarni.
- A więc teraz spełniasz marzenia o śpiewaniu i jesteś w zespole? - spojrzałam na niego.
- No tak. A ty dalej śpiewasz i tańczysz? - uśmiechnął się
- Tak, dalej śpiewam i tańczę, trenuję piłkę nożną w sumie trenowałam, bo teraz nie mam jak, gram na gitarze i pianinie. - uśmiechnęłam się dumnie. 
- Zdolniacha. Jak to to wszystko łączyłaś ze sobą? - patrzył na mnie z podziwem.
- Rano szkoła, w poniedziałki i środy zaraz po szkole trening z piłki nożnej, wtorek taniec, czwartek wokal, a piętek gitara i pianino, weekend dla przyjaciół - powiedziałam na jednym oddechu. 
- wow, ładnie ładnie. - uśmiechnął się szeroko i weszliśmy do kawiarni. Różowe i błękitne ściany nadawały słodyczy pomieszczeniu. Małe białe stoliczki i kolorowe krzesełka. Wszędzie cukierki i lizaki. Po prostu słodko.
- Jakie lody dla ciebie? - zapytał mój towarzysz.
- Jagodowe. - uśmiechnęłam się i dalej oglądałam wystrój pomieszczenia i zdjęcia oraz obrazki na ścianach. Uroczo tu nic tylko robić imprezę dla dzieci.
- Proszę. - Hazz podał mi rożek w którym były moje ulubione lody jagodowe.
- Dziękuje. - wyszliśmy z kawiarni.
- A teraz kierunek wesołe miasteczko. - ruszyliśmy wolnym krokiem. Nastąpiła niezręczna cisza.
- Skąd znasz Zayna? - Loczek przerwał ciszę.
- Ciocia poprosiła go żeby mi pokazał miasto, byliśmy wczoraj na spacerze, myślałam że dziś też mógłby iść ze mną ale był troszeczkę zajęty. - zaśmiałam się cicho.
- No Tak. - zaśmiał się - nie widzi świata poza Perrie, więc się przyzwyczaj, gdy są razem możesz walić młotem, a on ma to w dupie. - zaśmiał się ponownie.
- To słodkie. - uśmiechnęłam się szeroko. Szliśmy dalej i dalej. Londyn jest piękny. Harry opowiadał kawały, śmiałam się w głos. W wesołym miasteczku jeździliśmy, chyba na wszystkich karuzelach. Zjadłam tyle cukru, że chyba nie będę spała przez dwa dni. Cały dzień minął bardzo szybko. Harry jest bardzo miły. Kiedyś był inny. Nie myślałam że można spotkać człowieka po tylu latach i że będzie mnie pamiętał.

Gdy byliśmy już pod domem. Hazz mocno mnie przytulił. Odwzajemniłam to i wtuliłam się w niego.
- Mam nadzieje że się jeszcze spotkamy - szepnął mi do ucha.
- Ja też. - uśmiechnęłam się i ucałowałam delikatnie jego policzek.
- Trzymaj się. - pogłaskał mnie po plecach.
- Papa. - pomachałam mu i weszłam do domu, ściągnęłam buty i położyłam torbę na podłodze, po czym weszłam do kuchni.
- Hejka, wróciłam. - uśmiechnęłam się do cioci - co na kolacje?
- Cześć mała, a to zależy albo kanapki albo zrobimy zapiekanki.
- To nie fatyguj się ja sobie później coś zrobię. - uśmiechnęłam się i poszłam do siebie, wyciągnęłam telefon, walnęłam się na łóżko i wybrałam numer Jennifer. Po kilku sygnałach usłyszałam głos w słuchawce.
- Hallo?
- Hejka hejka misia. - pisnęłam do telefonu.
- ooo, hej. Przepraszam, ale trochę niemrawa jestem. Jak tam w Londynie?
- Zajebiste miasto. Nie zgadniesz kto mnie wczoraj i dziś oprowadzał po mieście.
- No nie wiem, więc dawaj.
- Wczoraj Zayn Malik, a dziś twój kuzyn Hazz.
- Pierdzielisz! - pisnęła.
- No nie, brałabym.
- Zayna?!
- Nie, Harrego.
- HARREGO?!
- Tak, Harrego i nie krzycz.
- Oj, przperaszam. Co robiliście?
- Byliśmy na lodach i w wesołym miasteczku, jest słodki, przystojny i zabawny.
- Oj Klara, Klara nie pojechałaś tam podrywać mojego kuzyna tylko poznawać fakty.
- Psujesz mi całą zabawę.
- Marudzisz, okejka mała ja muszę kończyć. Do usłyszenia.
- Papa.
Odpowiedziałam i odłożyłam telefon. Poszłam do łazienki, wzięłam szybki prysznic, ubrałam moją mało seksowną piżamkę. Po czym poszłam spać... 

Rozdział 2. - Upss...

Wstałam... o której wstałam? Spojrzałam na telefon było grubo po 12. Ziewnęłam, wzięłam jakieś ubrania z szafy i podążyłam do łazienki. Ściągnęłam z siebie spodenki i luźną bluzkę, weszłam do kaliny prysznicowej, zamknęłam ją i puściłam letnią wodę która zaczęła spływać po moim nagim ciele. Wzięłam mój ulubiony żel pod prysznic, który pachnie jak truskawkowy szejk, zaczęłam myć nim ciało. Gdy już skończyłam wyszłam i owinęłam moje ciało miękkim białym ręcznikiem. Stanęłam przy umywalce i zaczęłam myć zęby. Po chwili moje ząbki były już czyste, wysuszyłam włosy, które zmoczyły się, gdy brałam prysznic. Gdy już byłam czysta i sucha, ubrałam się w brązowe rurki, sweter, do tego wyciągnęłam brązowy komin w razie gdyby było zimno. Zeszłam po schodach nie robiąc hałasu, gdyż byłam w samych skarpetkach. Weszłam do kuchni.
- Cześć ciociu. - podeszłam do Anny i ucałowałam ją w policzek.
- Cześć słoneczko. Jesteś głodna? Za chwilę będzie obiad. - uśmiechnęła się życzliwie.
- Hm... Obiad? Liczyłam bardziej na śniadanie. - zaśmiałam się cicho i usiadłam przy stole. Wzięłam dzisiejszą gazetę i zaczęłam ją przeglądać. Ojeju tyle się w świecie teraaaaz dzieje. Gdy skończyłam czytać ciocia już podawała obiad. O matko, mój ulubiony makaron z sosem serowym.
- Mmm wygląda smakowicie. - uśmiechnęłam się widząc talerz pełen mojego ulubionego jedzenia. Aw... Zaczęłam wcinać, nawet lepsze niż tata robi. Po skończonym śniadanio-obiedzie. Postanowiłam, że spędzę miło ten dzień . Mam mały problem, bo znam tylko Zayn'a i umiem dojść tylko do kawiarni. Zastanowiłam się chwilę. IDĘ DO ZAYNA! Uśmiechnęłam się w duchu.
- Ciociu ja wychodzę. - oznajmiłam, ubrałam brązowy komin, trampki, torebkę zarzuciłam na ramię i wyszłam z domu. Podczas kilkusekundowej drogi wahałam się czy powinnam do niego iść. Ale cóż raz się żyje. Dom był dość duży. Zastukałam w drzwi i czekałam, aż ktoś mi otworzy. Stałam tak jakiś czas. Już miałam iść, lecz usłyszałam skrzypienie drzwi. Spojrzałam na nie. W drzwiach ukazała się, ładna blondyneczka w samej luźnej koszulce i rozmierzwionych włosach. Chyba spała. A co jak pomyliłam domy?
- Cześć, mogę w czymś pomóc? - zapytała dziewczyna.
- Hej, tak szukam Zayna, ale chyba pomyliłam domy. - rozejrzałam się.
- Kochanie, kto przyszedł? - usłyszałam męski głos, a po chwili za blondynką ukazał się Zayn. - Siema mała. - uśmiechnął się gdy mnie zobaczył. No pięknie ma dziewczynę. A ja liczyłam na jakieś flirty.
- Hej, ja chyba wam trochę przeszkadzam. Myślałam, że gdzieś wyskoczymy, jeszcze nie do końca znam miasto, a nie chciałam siedzieć w domu. - powiedziałam bardzo szybko.
- Niestety jestem dziś trochę zajęty, ale wejdź. Zaraz znajdę ci jakiegoś przewodnika. - zaśmiał się, a blondynka, chyba niechętnie wpuściła mnie do środka.
- Dziękuje. - uśmiechnęłam się do chłopaka. - to nie będzie problem? nie chcę żebyś robił sobie problem, boo ja mam ochotę gdzieś wyskoczyć. - powiedziałam wchodząc do środka .
- Nie ma sprawy, rozgość się, przepraszam za bałagan. - uśmiechnął się patrząc w ekran telefonu.
- Mógłbyś w końcu posprzątać. - dziewczyna zmierzwiła mu włosy i poszła do kuchni. Zayn się tylko zaśmiał i do kogoś zadzwonił.
- Siema stary... Jest sprawa... Mam koleżankę, która potrzebuje przewodnika... nie pożałujesz... a jak Ci to wynagrodzę... Leniuchu... Weź Broo... Dzięki... Przyjdź do mnie. - usłyszałam skrawki rozmowy, aż sie rozłączył.
- Zaraz mój kumpel wpadnie. - uśmiechnął się - napijesz się czegoś?
- Nie dziękuje. - odparłam z uśmiechem.
- Jak Ci się podoba w Londynie?
- Jest spoko, nie mogę się doczekać, aż zacznę jakąś szkołę, albo pracę. Jestem osobą, która nie umie siedzieć w jednym miejscu. - zaśmiałam sie.
- Zauważyłem i jeszcze brutalnie budzisz ludzi. - uśmiechnął się
- Przepraszam - okazałam skruchę i usłyszałam jak ktoś wchodzi do domu.
- nie zdążyłem zjeść śniadania. - oburzył się wysoki brunet z lokami.
- Stary ratujesz tej piękności życie, bo by nudziła się w domu. - Zayn puścił do niego oczko, a brunet się szeroko uśmiechnął patrząc na mnie.
- Witaj, jestem Harry - powiedział wyciągając dłoń w moją stronę.
- Miło mi, Klara. - uścisnęłam jego dłoń.
- To jak? Gdzie masz ochotę iść? - zapytał z uśmiechem.
- Nie wiem, nie znam Londynu. - uśmiechnęłam się delikatnie.
- A więc zaufaj mi, będzie fajnie. - wziął mnie pod ramie i ruszyliśmy w stronę drzwi - ja sie zajmę twoją koleżanką, a ty idź do Pezz. - spojrzał na Zayna i poruszył brwiami. Po chwili już wyszliśmy z domu naszego wspólnego znajomego.
- To ja proponuję lody i wesołe miasteczko - uśmiech, ruszyliśmy powoli spacerkiem.
- Skądś Cię znam. - powiedział Harry zerkając na mnie...

poniedziałek, 2 września 2013

Rozdział 1 - Ciekawe co przyniosą kolejne dni.

Zapukałam delikatnie w mahoniowe drzwi. Otworzyła mi niewysoka blondynka z przemiłym uśmiechem.
- Cześć. - uśmiechnęłam się delikatnie - jestem Klara. - przedstawiłam się.
- Oh, cześć kochana. Nie poznałabym Cię teraz. - przytuliła mnie mocno - proszę wejdź - gestem ręki wpuściła mnie do środka. Wzięłam swoje walizki i weszłam do małego przedpokoju który był połączony z kuchnią jadalnią i salonem. Pięknie połączona przestrzeń, jest tak dużo miejsca i mnóstwo światła wpada do domu. Tak się zamyśliłam nad wystrojem tej części domu że nie zwróciłam uwagi na to że ktoś, coś do mnie mówi.
- Klara słoneczko... - mówiła do mnie Anna.
- Tak? Przepraszam zamyśliłam się. - odparłam z uśmiechem.
- Chodź pokażę cię twój pokój. Mam nadzieje że Ci się spodoba. Tata mówił mi co lubisz ale nie jestem pewna czy ze wszystkim trafiłam. Wiesz jak to jest gdy się szykuje coś dla kogoś kogo się prawie nie zna, ale mam nadzieje że teraz to się zmieni. Jeju , jesteś taka podobna do mamy, ona też była taka piękna. Ciocia trajkotała jak oszalała, chyba będzie ciekawie. Zaśmiałam się w duchu i weszłam za ciocią do pokoju. Jest ładny, nawet bardziej niż ładny. Ściany są pomalowane na błękitno, na ścianie na łóżkiem jest czarno biała panorama Paryża, meble są delikatne i białe. Wszystko idealnie do siebie pasuje.
- Jest ślicznie. - odstawiłam walizki przy szafie i przytuliłam ciocię, ona objęła mnie delikatnie swoimi chudymi ramionami.
- Odśwież się rozpakuj, łazienka jest na przeciwko a ja przygotuje herbatę - uśmiechnęła się i zniknę w drzwiach pokoju. Rozejrzałam się jeszcze raz i nie wierzyłam w to co się dzieje. Jestem w Londynie i mam pokój o jakim marzyłam. Wyciągnęłam z walizki kilka potrzebnych rzeczy po czym udałam się do łazienki. Wzięłam szybki prysznic. Po tym jak wytarłam ciało puszystym ręcznikiem ubrałam czarne leginsy i beżową bluzkę zakrywającą pukę. Po powrocie do pokoju przygotowałam beżowe balerinki jakbym miała gdzieś wyjść i upięłam włosy w koka. Gdy byłam już gotowa zeszłam do kuchni gdzie czekała na mnie ciocia z herbatą.
- Usiądź kochanie - z uśmiechem wskazała na jedno z krzeseł przy stole. Ja natychmiast usiadłam i napiłam się herbaty.
- Opowiedz mi coś o sobie - patrzyła na mnie jak w obrazek.
- Am... - zastanowiłam się chwilę - chcę być muzykiem, gram na gitarze i pianinie. Kocham śpiewać, najbardziej na świecie. 6 lat trenowałam piłkę nożną. Umiem tańczyć, lubię to, to mnie odpręża. Czuje się wtedy wolna. - uśmiechnęłam się na samą myśl o tańcu.
- Z każdą chwilą coraz bardziej przypominasz mi moją małą Laure - powiedziała ciocia z uśmiechem. Laura to moja mama, była 6 lat młodsza od cioci.
- Tata też mi to zawsze mówi. - znów napiłam się herbaty.
- A wiesz jak się poznali? - spojrzała na mnie z iskierką w oczach - Laura posz.. - natychmiast przerwałam jej.
- Mama poszła na kurs tańca, a tata uczył się tańczyć na wesele swojego brata. Przez to, że nie mieli pary tańczyli ze sobą, po dwóch tygodniach kursu zaczęli się spotykać prywatnie. Wiem, czytałam. - wyobraziłam sobie jak mogło to wyglądać.
- Czytałaś pamiętnik?
- Tak, tata mi go dał gdy skończyłam 13 lat. Powiedział że mama go o to prosiła prz... - zacięłam się - no wiesz, przed śmiercią. - powiedziałam ciszej.
- Pisała go specjalnie dla Ciebie. Wiedziała że będzie miała córkę, że będzie piękna i że będzie miała na imię Klara. Zawsze marzyła o takim dziecku jak ty. - pogłaskała mnie po głowie. - A co u Adama?
- Pracuje, ma jakąś dziewczynę, ale nie lubię laski. Taka jakaś nijaka. - zaśmiałam się cicho.
- Pamiętam jak kiedyś mówił że nie będzie miał dziewczyny bo one nakładają za dużo kremów na twarz - zaśmiała się.
- Calusieńki Adam. A jak się z nią kłóci to łazi po domu wrzeszcząc "mam dość bab! nie żenię się! mam do w dupie! będę gejem!" - powiedziałam przez śmiech. Uwielbiam gdy się denerwuje.
- Kiedyś też miał tak... - rozmowę przerwał nam dzwonek do drzwi. - Przepraszam słonko. - Anna poszła otworzyć drzwi, a ja znów upiłam herbaty z filiżanki.
- Dzień dobry Ann, miałem wpaść o 4 tak jak prosiłaś więc jestem. - usłyszałam męski głos.
- Cześć, proszę wejdź. - odpowiedziała ciocia - zapraszam do kuchni. - dodała po chwili, a do kuchni wszedł wysoki brunet z podniesionymi włosami na żelu i z delikatnym zarostem.
- Cześć, jestem Zayn - pomachał mi z uśmiechem.
- Ja Klara, miło mi. Ty jesteś ten, z tych tam... - zmarszczyłam czoło, by przypomnieć sobie co chciałam powiedzieć. - z tych coś tam Direction. - gdy skończyłam chłopak się zaśmiał.
- Tak jestem z tych tam coś tam Direction. Miło mi. - odpowiedział rozbawiony. - Twoja ciocia mnie wcześniej prosiła bym ci pokazał miasto, więc jeśli masz ochotę możemy wyskoczyć gdzieś. - dodał.
- Jasne. Skoczę tylko po torebkę - poszłam szybko na górę, ubrałam balerinki, wzięłam torebkę, wrzuciłam do niej telefon, portfel i parę innych pierdół. Po chwili zeszłam - już. - uśmiechnęłam się.
- Okej. - brunet ubrał buty - odstawię ją za niedługo - puścił oczko do Anny i wyszliśmy. - Mieszkam tam - wskazał palcem na jeden z domków niedaleko. - jakbyś czegoś potrzebowała drzwi są otwarte.
- Zapamiętam sobie. - powiedziałam z uśmiechem.
- A więc ja proponuje spacer do mojej ulubionej kawiarni, tam zjemy dobre lody po czym udamy się na zwiedzanie tego co ważne, a następnym razem zabiorę cię tak gdzie jest jeszcze fajniej. - poruszył zabawnie brwiami - na co ja się zaśmiałam. Jest przystojny i chyba fajny. Aww, ciocia to się jednak zna na tych sprawach.
- Opowiesz mi coś o sobie. Wiesz wole wiedzieć z kim się włóczę, a jak na razie wiem tylko że jesteś z tych coś tam Direction. - zaśmiała się ponownie, ale tym razem ciszej.
- Heh, okej. Nie wiem co mam ci powiedzieć. Hm... Te coś tam Direction, to One Direction. A wg skąd o nas słyszałaś?
- W mojej szkole każda dziewczynę, którą zapytasz kto to boskie One Direction zacznie piszczeć waszą historię.
- Ale ty nie?
- Są wyjątki. Nie to że macie złą muzę czy coś, ale jakoś nie jara mnie szperanie w necie żeby się dowiedzieć gdzie się ktoś znajduje, bo tak chce i już.
- No tak - zaśmiał się - Directioners są szalone.
- Dobra, ale opowiadaj mi o sobie, a nie o twoich fankach.
- No to jestem w połowie Pakistańczykiem. Mam trzy siostry. Śpiewanie to mój styl życie... - w tym monecie przerwałam mu.
- Przyjemne uczucie, gdy wydobywasz z siebie dźwięki, kłucie w żołądku, gdy ktoś zaczyna cię krytykować, ale wiesz, że musisz byś lepszy. - rozmarzyłam się z uśmiechem - ale co ja mogę o tym wiedzieć - szybko zeszłam na ziemię.
- śpiewasz? - spojrzał na mnie.
- Troszkę, ale tylko prowizorycznie. - uśmiechnęłam się.
- Już jesteśmy. - otworzył przede mną drzwi, weszliśmy do środka. Kawiarnia wyglądała jak taki duży salon. Były w niej kanapy i małe stoliczki. Usiadłam na jednaj z kanap pod oknem, a Zayn poszedł zamówić dla nas deserek. Chyba będę tu stałym bywalcem. Wspaniała atmosfera. Spojrzałam na mojego kompana. Jeju jaki on ma tyłeczek. Rozmarzyłam się. Po chwili Mulat przyszedł z naszymi deserami. Wzięłam łyżeczkę i spróbowałam troszeczkę.
- Jeju jakie pyszne! - zachwyciłam się tym smakiem. Zaczęłam się delektować smakiem deseru. Po udanym pobycie w kawiarni poszliśmy zwiedzić Londyn. Matko on jest taki zabawny że ze śmiechu brzuch mnie bolał. Wieczorem odprowadził mnie do domu. Pierwszy dzień minął świetnie, ciekawe co przyniosą kolejne dni.
Szablon wykonała Sasame Ka dla Zaczarowane Szablony